Pogrom ubeków

5 lutego 1946 r. do Parczewa w województwie lubelskim wtargnęli partyzanci z oddziału WiN Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i na kilka godzin opanowali prawie całe miasteczko. W trakcie akcji rozstrzelano trzech Żydów z komunistycznej bojówki tzw. Ochrony Miasta, a w obronie posterunku MO zginął polski milicjant. Wydarzenie to szybko zyskało miano jednego z najgłośniejszych antysemickich „pogromów” w Polsce, dokonanego przez „bandytów” z antykomunistycznego podziemia


Mit o pogromie, stworzony przez środowiska żydowskie, został skwapliwie podchwycony przez historiografię PRL, której szczególnie zależało na wykreowaniu czarnej legendy dowodzącego akcją „Jastrzębia” i jego brata Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. W III Rzeczypospolitej mit ten był nadal podtrzymywany przez część historyków i socjologów, ponieważ  wpisywał się doskonale w lansowaną przez nich tezę o powszechnym polskim antysemityzmie i masowym współudziale Polaków w zbrodniach Holokaustu.
Faktyczne przyczyny i okoliczności ataku partyzantów „Jastrzębia” na Parczew wyjaśnia  pracownik naukowy IPN w Warszawie dr Mariusz Bechta w swojej książce pt. „Pogrom czy odwet? Akcja zbrojna Zrzeszenia >>Wolność i Niezawisłość<< w Parczewie 5 lutego 1946 r.”. Nie tylko poddaje on szczegółowej analizie akcję oddziału WiN, ale przede wszystkim przedstawia jej szeroki kontekst historyczny.
Żyd czy ubek
Punktem wyjścia do rozważań nad przyczynami akcji w Parczewie jest omówienie działalności Komunistycznej Partii Polski (KPP) i Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU) w Parczewie i okolicznych wsiach w okresie II RP. Autor, podkreślając nieduży potencjał liczebny tych organizacji, ukazuje jednocześnie stosunkowo liczny udział mniejszości narodowych (Żydów i Ukraińców) w ruchu komunistycznym. Konsekwencją tego było pogłębianie się antagonizmów narodowościowych oraz powstanie wąskiej, ale niezwykle istotnej bazy społecznej dla przyszłego reżimu...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: