Wszystkie polskie Wigilie

Chociaż wyznawcy różnych konfesji inaczej obchodzą Boże Narodzenie, w Polsce łączy ich bardzo wiele. Podobne są zwyczaje, wywodzące się z tych samych, słowiańskich korzeni, podobne są kolędy i potrawy. W gruncie rzeczy – nie o wyznanie chodzi, lecz o pamięć o tradycji i o korzeniach

Niegdyś Rzeczpospolitą zamieszkiwało wiele narodów, które różnie obchodziły swoje święta. Szczególnie wyróżniali się oczywiście Żydzi, licznie też zamieszkiwali Rzeczpospolitą muzułmanie. Rzeczpospolita była jednak krajem chrześcijańskim, choć niekoniecznie wyłącznie katolickim, o czym dzisiaj często zapominamy.
II wojna światowa i terror komunistyczny wykreśliły z polskiej kultury obyczajowość kiedyś u nas obecną.
Z pogańskiego źródła
Wiele obyczajów znanych powszechnie w polskiej tradycji przetrwało ponad tysiąclecie. Niemal wszyscy przynajmniej słyszeliśmy o kutii, dziś jadanej w czasie wieczerzy wigilijnej na wschodzie Polski i w domach o pochodzeniu kresowym, chociażby na Dolnym Śląsku. Pierwotnie była potrawą obrzędową poświęconą zmarłym. Skojarzenie naszych słowiańskich przodków było proste: mak, podstawowy składnik kutii, ma właściwości nasenne i narkotyczne, co odsyłało do świata podziemnego, do świata zmarłych. Świętym zbożem Europy Środkowej była płodna pszenica, również ważny składnik potrawy. Miód był symbolem bogactwa. Wszystkie te składniki są znane w całej Polsce w najróżniejszych potrawach: od górnośląskiej moczki (rodzaj deseru z piernika, miodu, bakalii i innych dodatków), przez makowiec aż po wileńskie śliżyki (ciasteczka drożdżowe z makiem przypominające kopytka).
Podobnie jest z pustym miejscem przy stole. Wielu z nas słyszało, że jest to miejsce dla zbłąkanego wędrowca, tymczasem nasi przodkowie wierzyli, że jest to miejsce dla duszy bliskiego zmarłego. W niektórych regionach jeszcze na początku XX wieku wierzono, że aby zobaczyć duszę zmarłego, wystarczy zajrzeć do izby przez dziurkę od klucza.
Podobnie...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: