W jakim kraju żyjemy?

Prawdopodobnie okazałem się człowiekiem małej wiary. Wychodząc na wieczór wyborczy, liczyłem się z możliwością porażki lub remisu, któremu daleko będzie do sukcesu. Wysłałem nawet do „Gazety Polskiej Codziennie” trzy różne teksty współgrające z nastrojem chwili. Po usłyszeniu sondażowych prognoz na moment wpadłem w euforię. A jednak udało się! Chyba? Cząstkowe wyniki wprowadzają niesamowity bałagan, nadzwyczajnie zawyżając wyniki PSL-owi (być może w pierwszej kolejności policzono obwody...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: