Czeski film, czyli dyplomacja „po Sikorskim”

Nie wiem, jaki jest ulubiony film nowego ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny, ale nie zdziwiłbym się – mówiąc metaforycznie – gdyby był to amerykański obraz „Wystarczy być” z 1979 r. Ta opowieść o człowieku, który po prostu jest i dzięki temu robi zawrotną karierę polityczną, pasuje do sytuacji nowego szefa MSZ, który dziedziczy spadek po starym szefie-awanturniku

Sikorski szedł od awantury do awantury, od prowokacji do prowokacji, od przecieku do podsłuchów. Na tym tle minister Schetyna nawet nic nie robiąc (zapewne coś robi, ale póki co skrzętnie ukrywa to przed opinią publiczną), wypada przyzwoicie. Nie dlatego, że Schetyna przypomina Ahmeta
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: