Jak nazwać zabijanie

Dodano: 25/10/2014 - Nr 43 z 22 października 2014

Od nazwania g… marmoladą to pierwsze nie zmieni swoich właściwości i nie przestanie śmierdzieć. Tej prostej prawdy zdają się jednak nie rozumieć polskie sądy Najnowszym na to dowodem jest wyrok sędzi Magdaleny Kocój w sprawie rzekomej obrazy przez Jacka Kotulę i Przemysława Sycza Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie. Jak to się dokonało? Otóż obaj panowie ośmielili się stwierdzić, że w tej placówce – wykonującej aborcje – zabijane są dzieci. Szpitalni urzędnicy uznali to za obrazę, ich zdaniem bowiem w placówce nikogo się nie zabija, lecz jedynie „terminuje ciążę”, w dodatku czyni się to zgodnie z prawem. Sąd zaś – jakkolwiek by to absurdalnie zabrzmiało – podzielił ich interpretację i skazał obu mężczyzn. A żeby było pikantniej, uzasadnienie tego wyroku utajnił, tak by nie było jasne, dlaczego panowie zostali skazani. Słysząc taką historię, trudno nie zadać pani sędzi Kocój kilku pytań. Jak określiłaby ona procedurę, w ramach której żywe dziecko (a tylko na takich
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze