Honory dla mordercy, chłodnia dla ofiar

Dodano: 15/10/2014 - Nr 42 z 15 października 2014

OKONIEM \ Katarzyna Gójska-Hejke

Wojsko Polskie z honorami pożegnało prokuratora Wacława Krzyżanowskiego. Na koszalińskim cmentarzu, na którym spoczął zmarły, były i kompania WP, i uroczysta prezentacja jego odznaczeń. Tak oto III RP uczciła mordercę sanitariuszki z V Brygady Wileńskiej AK Danuty Siedzikówny „Inki” – stalinowskiego prokuratora, ubeka, który spokojnie, bez stresu, dożył dostatnio sędziwego wieku. W zasadzie nie niepokojony, nie męczony koniecznością wzięcia odpowiedzialności za swe zbrodnie. A jego ofiara? Być może kilka tygodni temu została wydobyta z dołu śmierci, do którego honorowo żegnany przez WP prokurator kazał wrzucić jej skatowane ciało. Nie wiemy na pewno, czy to ona, trwają badania genetyczne, bo morderca Krzyżanowski nie miał nawet ochoty powiedzieć, gdzie kazał ją zakopać. Prześladował ją nawet po śmierci, po zakończeniu PRL. Tak długo, jak tylko mógł, stał na straży stalinowskiego wyroku. A „Inka” do końca jego życia była tam, dokąd on – ubek – ją wysłał. Dla niej i dla niego
     
61%
pozostało do przeczytania: 39%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze