Ewa nie chce spać, niestety

Widziane z brukseli \ Ryszard Czarnecki

Ewa chce spać? Nie, znacznie gorzej. Ewa chce rządzić. To ja już wolę filmy niż rzeczywistość politycznąEwa chce być jak Margaret i Angela naraz. Dwa w jednym. No, to ma zacięcie komediowe. A może tego nawet nie wie, że ludzi śmieszy i bawi. Zdaje się, że też tumani, niestety. Przynajmniej „poka” – jak mówią Moskale. Znaczy: póki co. A właśnie, à propos Rosjan. Mają fajne słowo w swoim języku, które nie ma odpowiednika w naszej mowie ojczystej. To słówko „samodur”. Oznacza ono, mniej więcej, kogoś, kto sam się ogłupia. Nie kogoś, kto jest po prostu zwykłym durniem (na to jest określenie „durak”), ale istotę ludzką, która, nawet będąc osobą wykształconą, ba, inteligentną, wmawia sobie różne rzeczy, nawet absurdalne, i bierze je za dobrą monetę. Czyli, spolszczając, sama z siebie struga wariata. Jedno słówko – a jakie trafne określenie.  Syndrom „samodura” narodził się w Rosji, ale przecież nie przynależy do określonej szerokości geograficznej. U nas, w
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze