Dramat Kobane, gra Ankary

Dodano: 15/10/2014 - Nr 42 z 15 października 2014

Bliski Wschód \ Kurdowie wykrwawiają się w nierównej walce z IS

Kobane upadnie, bo nikt, oprócz Kurdów, nie chce temu zapobiec. Krew tysięcy ofiar dżihadystów spadnie przede wszystkim na Turcję. Ale winny jest też Zachód, który wciąż próbuje udawać, że nie ma kurdyjskiego problemu Państwo Islamskie (IS), Kurdowie, reżim Baszara el-Asada – kto,  zdaniem prezydenta Tayyipa Erdoğana i partii AKP, jest największym zagrożeniem dla Turcji? Zachowanie Ankary wobec bitwy o Kobane wskazuje, że nr 1 to Kurdowie, potem Asad, na końcu dżihadyści. Turcy nie chcą scenariusza, w którym IS przegrywa bój o Kobane, a reżim w Damaszku, w porozumieniu z lokalnymi Kurdami, odzyskuje kontrolę nad pograniczem z Turcją. Z tego wynika spór Ankary z międzynarodową koalicją walczącą z IS. Turcy uważają, że jej priorytetem powinno być obalenie Asada, a nie pokonanie dżihadystów. Według nich samo atakowanie IS nie rozwiąże problemu, czyli radykalizacji sunnitów, dopóki Asad jest u władzy. Teraz więc Turcy wykorzystują dramat Kobane, żeby wymóc na koalicji
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze