Kierowca Tuska ma obronić nas przed Putinem

Był kierowcą Donalda Tuska, specjalistą od kultury i dyrektorem telewizyjnej Jedynki, do której sprowadzał Monikę Olejnik. Teraz Tomasz Siemoniak ma nas obronić przed zakusami Putina. Czy nadaje się do tego? – To sympatyczny urzędnik, który z miłym uśmiechem, udając apolitycznego, prowadzić będzie w armii politykę niezdolną do przeciwstawienia się celom Rosji – ocenia Antoni Macierewicz

Zdaniem Jana Parysa, pierwszego ministra obrony narodowej, który – jeszcze w rządzie Jana Olszewskiego – postulował wstąpienie Polski do NATO, odpowiedzialność Siemoniaka za błędną politykę ostatnich lat jest ewidentna. – Wspierał i realizował idiotyczną, irracjonalną linię opierania naszego bezpieczeństwa na przyjaźni z Rosją, która opracowana została przez ośrodek prezydencki – mówi Parys.
Zastępca Piskorskiego spada na cztery łapy
Ślizgacz, mistrz drugiego planu, człowiek, który do perfekcji opanował sztukę spadania na cztery łapy – tak o Tomaszu Siemoniaku mówią jego polityczni współpracownicy. I podają na to mnóstwo przykładów.
Zaczynał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym. Gdy jego działacze zyskali przydomek aferałów, KLD nie przekroczyło w 1993 r. wyborczego progu i zniknęło ze sceny politycznej. A Siemoniak? Wkrótce jako dwudziestoparolatek został dyrektorem I programu TVP.
Parę lat później prezydent Warszawy Paweł Piskorski skompromitował się i stał się na lata symbolem patologii w polskiej polityce. Walczy o powrót do niej – nieskutecznie – do dziś. Ale jego prawa ręka, wiceprezydent stolicy Siemoniak, nie zatonął razem z nim. Wkrótce został apolitycznym i znakomicie opłacanym członkiem zarządu Polskiego Radia.
Ostatnio po rosyjskiej agresji na Ukrainę skompromitowała się idea pojednania i przyjaźni z Rosją. A co z Siemoniakiem, szefem MON, jednym z głównych jej wykonawców? Ewa Kopacz na dowód tego, że bezpieczeństwo jest dla niej priorytetem, zrobiła go wicepremierem.
Zawsze mimochodem, bezkolizyjnie, bez...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: