„AA” w MON i bufet HGW

Kiedyś, za nieboszczki PRL, resortem obrony narodowej rządziła grupa trzymająca władzę, oznaczona mylącym nieco kryptonimem „AA”. AA – jak anonimowi alkoholicy. Byli to generałowie, podaję w kolejności alfabetycznej: Baryła, Kufel, Oliwa i Żyto

III RP musiała się do tego jakoś odnieść i na stanowisko szefa MON (za „pierwszego Tuska”) skierowała lekarza. Lekarz, wiadoma rzecz, z alkoholizmu może nie wyleczy, ale podleczyć może i choćby na kaca przepisać tabletki albo pitą w tym celu w Moskwie „kawę po warszawsku”. Jest to kawa z cytryną – jako żywo, w Warszawie takiej nie spotkałem. Ale w Rosji też nie jedzą ruskich pierogów. Zatem na problemy alkoholowe w kadrze
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: