Cenzor i butelczyna

„Gazeta Wyborcza” ma coś wspólnego z imć Panem Twardowskim, który – jak wiadomo – parę wieków przed Neilem Armstrongiem dotarł na Księżyc

„GW” jest bowiem doprawdy księżycowa, choć nie chodzi bynajmniej o tradycyjny symbol islamu – półksiężyc. Po prostu „GW” niektórych tumani, niektórych przestrasza, a innych po prostu śmieszy. Jestem wśród tych ostatnich. Nie zajmując się egzegezą utworu Adama Mickiewicza o Twardowskim (choć może warto, póki autora nam nie zabiorą z listy lektur szkolnych), wolę skupić się na tym, co mnie w rzeczy samej śmieszy.

Oto w poniedziałkowej (7 września A.D. 2014) „GW” im nie było wszystko jedno i jeśli myślenie życzeniowe
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: