Bilans

Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś będący z wykształcenia historykiem czynnie uprawiającym politykę, nie stawał czasem przed lustrem i nie zadawał sobie pytań o swoje miejsce w historii. Bywają takie momenty, kiedy działania doraźne – tego wywalić, to rozegrać, to przepchnąć, a tych wykolegować – przestają mieć znaczenie. Chyba że jedyną refleksją będzie chichot: „Kurde, ale wysoko udało mi się wdrapać!”.

Z mojej obserwacji wynika, że Donald Tusk ma zapewnione poczesne miejsce w księdze Guinnessa z jednego powodu. Mało jest przywódców, którzy w trakcie swojej kadencji czmychnęli za granicę tylko dlatego, że pojawiła się perspektywa wysokiej, świetnie płatnej
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: