Grunwald odnosi sukces

Dodano: 10/09/2014 - Nr 37 z 10 września 2014

Filip RdEsiński \ Kultura

Kalifornijski Rock był mi zawsze bliski. To ciepło, melodyka, harmonia, rytm. Mieszkałem w San Diego i Los Angeles i tam czerpałem inspiracje – z Jerzym Grunwaldem rozmawia Filip Rdesiński Pojawiła się płyta z wyborem Pana nagrań z lat 70.Wcześniej mogliśmy usłyszeć głos Jerzego Grunwalda w projekcie PutOnRock, a w zapowiedziach koncertowych wspólny występ z zespołem No To Co. Czy to planowany renesans Pana muzyki? Wszystko się zmienia, My, muzyka, a czas biegnie do przodu. Płytę z utworami z lat 70. słucha się dzisiaj inaczej, ale cieszę się, że jej reedycja miała miejsce. Moja dzisiejsza twórczość jest już w innym miejscu i wygląda nieco inaczej, choć została miłość do melodyki. PutOnRock to okres przejściowy. To muzyka trzech przyjaciół z dawnych lat. Ja nagrywałem chóry i gitary akustyczne, które nadały płycie specyficzny charakter. To ciekawa płyta, nagrana trochę za późno i praktycznie niezauważona. No To Co? Odbieram ten zespół i jego twórczość jako dobrą
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze