Rosyjskie aniołki i polska TV

Dodano: 27/08/2014 - Nr 35 z 27 sierpnia 2014

Polska może być dumna ze swojej telewizji. To nie żart. Oczywiście chodzi o aspekt historyczny i pionierskie czasy jeszcze z okresu II Rzeczypospolitej. Skuteczne próby uruchomienia telewizji miały miejsce w naszym kraju w połowie lat trzydziestych XX wieku. Ojciec mówił mi, że jeden telewizor stał na Zamku Królewskim, gdzie rezydował prezydent RP profesor Ignacy Mościcki, a drugi był w Belwederze A czy dzisiaj Polska może być dumna ze swojej telewizji? „Eine gute Frage, Herr Wajda...”. A propos telewizji. Oglądam rosyjskie kanały telewizyjne. Zarówno te anglojęzyczne, sączące propagandę Moskwy bardziej finezyjnie, jak i te rosyjskojęzyczne, walące propagitką bez żadnej krępacji niczym trzonkiem kilofa przodownika pracy socjalistycznej. I jako historykowi przypominają mi się komunistyczne plakaty w PRL-u z czasów zimnej wojny, nazywanych dość eufemistycznie przez socjalistycznych historyków „stalinizmem”. Przeglądam owe plakaty. 1954 r., granica francusko-niemiecka,
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze