13 sierpnia 2014

Zyziu na koniu Hyziu

Ludwik Dorn po raz sto któryś wyżalił się reżimowym mediom, jaki zły jest Jarosław Kaczyński, człowiek, któremu zawdzięczał JEDYNE w swoim życiorysie wysokie stanowiska państwowe. Ogłosił przy tej okazji własne ambicje do awansu na Przywódcę Narodu. Ale uznał, że niestety w PiS nie ma – jak młodsi – szans, by doczekać wycofania się z polityki Kaczyńskiego. Wyjaśnił: „Za 10 lat będę stetryczałym pierdzielem”. Problem Dorna polega na tym, iż on nie zauważył, że już nim jest. Tylko stary pierdziel mógł wpaść na pomysł, by w 2014 r. budować swoją karierę na wywiadach dla „Gazety Wyborczej”. „Gazeta Wyborcza” postanowiła przy tej okazji zakomunikować Dornowi, że biletem wstępu do sitwy jest udział w kłamstwie smoleńskim. Padło więc pytanie: „Antoni Macierewicz mówi, że »gdyby nie zabito Kaczyńskiego, nie byłoby zestrzelenia boeinga« na Ukrainie...”. „Rozmawiajmy o sprawach poważnych” – odpowiedział stary pierdziel z niezwykłą wręcz swadą, elokwencją, erudycją, odwagą i
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze