Anty-PiS w białoruskim stylu

Odpowiedni nastrój grozy

Nastrój grozy podkręcają portale internetowe, w których przeczytać możemy m.in. o groźnym, choć zaledwie kilkutysięcznym (ta nieodpowiadająca prawdzie wersja jest powielana we wszystkich wiodących mediach) tłumie. Tłumie, który za nic ma obchody rocznicy, grupującym ludzi, dla których liczy się tylko polityczna wojna:

„Tłum na Krakowskim Przedmieściu oskarżał i agitował. Na refleksję nie miał już czasu” – czytamy na Onet.pl.

„Na widok Jarosława Kaczyńskiego Krakowskie Przedmieście ożywało. Narodowe flagi i partyjne sztandary jeszcze wyżej powiewały w górze, rozlegały się brawa, tłum zaczynał skandować miarowo – Jarosław, Jarosław, Jarosław… Dokładnie jak podczas wieców wyborczych. Zresztą to, co mówił Jarosław Kaczyński, też brzmiało bardziej jak manifest polityczny IV RP niż zaduma nad tymi, co odeszli (...) ludzie spijali słowa z jego ust” – alarmuje autor publikacji na Onecie.

Jak pisze, w uroczystościach rocznicowych wzięło udział kilka tysięcy osób. W rzeczywistości ludzi na Krakowskim Przedmieściu było co najmniej kilkadziesiąt tysięcy.

Wszystko to nic wobec festiwalu anty-PiS-u, jakim w poniedziałkowy (11 kwietnia) wieczór uraczyła nas publiczna telewizja. W programie „Tomasz Lis na żywo” gośćmi prowadzącego byli profesorowie Janusz Czapiński i Ireneusz Krzemiński, prezes Fundacji Batorego Aleksander Smolar, publicysta Piotr Najsztub, publicysta i polityk Czesław Bielecki. Tylko ostatni z gości jest względnie życzliwy wobec Prawa i Sprawiedliwości. Pozostali (łącznie z prowadzącym program red. Lisem) skupili się na rozważaniu, czy PiS jest zagrożeniem wielkim czy tylko bardzo dużym. – Zastanówmy się, co się stanie, gdy PiS dojdzie do władzy we wrześniu – pytał przerażony Najsztub.

–To mało realne – uspokajał Krzemiński. – Jak nastąpi tąpnięcie gospodarcze, będzie to możliwe – martwił się Czapiński. Aleksander Smolar napomknął o skłócaniu Polaków...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: