Berlin gra w drużynie Putina

Co wspólnego mają ze sobą afera szpiegowska w Niemczech i wojna na Ukrainie? W obu tych sprawach Berlin stoi po stronie Rosji, przeciwko USA. Pod pretekstem starań o pokój już nie tylko Steinmeier, ale i Merkel próbują ratować Putina przed kompletną klęską w Donbasie

Zugzwang – ten termin zna każdy szachista. Jak pisze pewien ukraiński politolog, Władimir Putin wmanewrował się w takie właśnie położenie. Cokolwiek by zrobił, tylko pogorszy swoją sytuację. Co może zrobić? Opcja pokojowa – zupełnego porzucenia separatystów i porozumienia z Kijowem – nie wchodzi, rzecz jasna, w grę. Można więc nadal przerzucać do Donbasu broń, amunicję i ludzi – ale to już nie wystarcza, co pokazują sukcesy ukraińskiej ofensywy, w której Kijów wreszcie używa szeroko lotnictwa i artylerii. Może więc zadośćuczynić błaganiom separatystów i części społeczeństwa rosyjskiego – wysłać na Ukrainę wojska? No ale „humanitarna” misja „sił pokojowych” wywołałaby ostrą reakcję międzynarodową, dużo mocniejsze sankcje i dużo większe problemy nie tylko Rosji, ale i rządzącej nią elity.
Putin wybrał wariant pośredni między scenariuszem wojennym a porzuceniem rebeliantów. Widząc, że nierealne stały się cele takie jak oderwanie części Ukrainy czy doprowadzenie tego państwa do głębokiego kryzysu, Kreml zdecydował się na wariant „mrożenia” konfliktu. Czyli zrobienia z Donbasu drugiego Naddniestrza czy Abchazji. Ale w obecnej sytuacji, żeby się to dało zrobić, Putin potrzebuje, niczym kania dżdżu, wstrzymania ofensywy ukraińskiej, rozejmu i rokowań. Petro Poroszenko, zwłaszcza po militarnych sukcesach odniesionych po wygaśnięciu ostatniego zawieszenia broni (20–30 czerwca), Moskwy słuchać nie myśli. Jedyna nadzieja dla Putina to nacisk Zachodu na Kijów. Ale USA popierają twardą politykę Poroszenki. Liczyć za to Moskwa może na Niemcy i, w pewnym stopniu, na Francję i OBWE.
Trójkąt berliński
Był trójkąt weimarski (Francja–Niemcy–Polska), był i kaliningradzki (...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: