Komendant układu ze Skwierzyny

Komendant główny policji Marek Działoszyński od tygodnia milczy ws. obciążających go informacji. 9 lipca, dzień przed pojawieniem się naszej publikacji ws. jego kontaktów ze światem przestępczym, zaprzeczył jednak, by jego syn brał udział w podpaleniu mieszkania biznesmena, bedącego w konflikcie z kolegą komendanta. Prokuratura nie wyklucza jednak tego wątku, a w sprawie pojawiają się codziennie nowe informacje

Historia, jaka wyłania się z dziennikarskiego śledztwa „Gazety Polskiej Codziennie” i telewizji Republika, spokojnie nadaje się na scenariusz serialu kryminalnego. Koledzy komendanta głównego policji Marka Działoszyńskiego zamieszani w podpalenia, oszustwa i sprzedaż narkotyków, a w tle działania policji mające na celu ochronę podejrzanych. O kalibrze sprawy świadczy fakt, że już 9 lipca br., dzień przed ukazaniem się tekstu w tej sprawie, specjalne oświadczenie wydał sam Działoszyński. Opozycja wezwała zarówno komendanta, jak i jego przełożonego, szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, na posiedzenie sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, by złożyli obszerne wyjaśnienia.
Koledzy z osiedla
Trzech kumpli: Krzysztof Krajewski, Roman Pupkowski i komendant główny policji Marek Działoszyński znają się od lat i jak trzeba, pomagają sobie wzajemnie. Krajewski i Pupkowski zamieszani są w kradzieże, podpalenia oraz narkotyki i prawdopodobnie przyjaźń z komendantem była dla nich dotychczas gwarantem bezpieczeństwa. Komendant Działoszyński za pośrednictwem podinsp. Krzysztofa Hajdasa z biura prasowego Komendy Głównej przyznaje się do znajomości z Pupkowskim, którego zna „dużo bliżej” niż Krajewskiego. 
Jak wynika z rozmów z naszymi informatorami, cała trójka: komendant Działoszyński, Pupkowski i Krajewski przynajmniej kilkakrotnie spotykali się w jednej z restauracji w Skwierzynie. Tam spędzili wspólnie jedną z zabaw sylwestrowych. Dotarliśmy do świadka, którego zeznania mogą być dla komendanta Działoszyńskiego bardzo...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: