Lewica linczuje – my wkładamy zbroję

Cóż za pech dla premiera Donalda Franciszka! Sejm tym razem nie okazał się maszynką do głosowania.
Władza ustawodawcza zbiesiła się i nie chciała pełnić roli plutonu egzekucyjnego wobec Mariusza Kamińskiego.
To dobra wiadomość dla porządnych ludzi. Gorsza dla obozu władzy


Premier bredzący coś o pomroczności jasnej swoich własnych posłów z PO budzi już nie gniew, ale po prostu zwykłe rozbawienie. Sejm RP nie wcielił się, jak przez ostatnie siedem lat (oj, było to siedem lat chudych dla polskiej demokracji), w rolę pasa transmisyjnego rządu i zrobił temuż rządowi niezłego figla. 
W piątkowej popołudniowej audycji Programu Pierwszego „Mam swój
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: