List znaleziony pod ambasadą

Dodano: 10/06/2014 - Nr 24 z 11 czerwca 2014

WSTĘPNIAK \ Wróg Ludu

Była cudowna czerwcowa noc, gdy spacerowałem po ulicy Pięknej w Warszawie. Nieoczekiwanie tuż pod płotem ambasady USA znalazłem list, który najwyraźniej zamiast przelecieć przez płot, odbił się i został po stronie miasta. Oto jego treść: „Attaché wojskowy ambasady USA w Warszawie Pułkownik … (niestety, nazwisko nieczytelne) Szanowny Panie Pułkowniku, już we wstępie mojego listu chciałem zadeklarować, że zawsze byłem po stronie świata zachodniego. Moje szczegółowe wybory, często wyglądające na sprzeczne z polityką waszego rządu, podyktowane były bieżącymi okolicznościami wymuszającymi konkretne działania. Wyboru opcji zachodniej dokonałem już w latach 80., wyjeżdżając z kraju. Człowiek, który ułatwił mi zdobycie paszportu, polecił mi, bym spotkał się z moim opiekunem duchowym w Rzymie. Opiekun ten był kandydatem na jezuitę i załatwił mi korzystne kontakty w Anglii. Tam zostałem korespondentem wpływowych mediów, a jednocześnie mogłem skończyć bardzo prestiżowe studia.
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze