Urna, czyli cuda w III RP

Manewr był ten sam, co przed referendum o odwołanie prezydent Warszawy. Wtedy w stolicy nagle zmieniono granicę obwodów i zdezorientowani ludzie błąkali się, poszukując właściwego adresu, choć od kilkudziesięciu lat głosowali w tej samej placówce. 25 maja władza wykręciła ten sam numer

Obojętnie, czy w wielkiej aglomeracji (Poznań), czy w mniejszych miejscowościach (Rembertów) obywatele znów z wściekłymi minami poszukiwali miejsca, w którym mogą się odhaczyć i zagłosować. Jednak nie chodzi przecież o to tylko, by utrudnić życie tej znakomitej mniejszości Polaków, obywateli, którzy zdecydują się – w przeciwieństwie do ¾ zrezygnowanego czy olewającego narodu (
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: