Uczciwe wybory

Wśród tysięcy wolontariuszy, którzy monitorowali z ramienia Prawa i Sprawiedliwości wybory do Parlamentu Europejskiego w ramach akcji „Uczciwe wybory”, dużą część stanowili członkowie klubów „GP”. Jak ważna była ich praca, świadczą pierwsze informacje, mówiące o 250 tys. nieważnych głosów. Jak ujawnił portal Niezależna.pl: „W jednej z komisji wyborczych w Choszcznie, mimo że na listę Solidarnej Polski oddano tylko jeden głos, na oficjalnej stronie internetowej PKW podano, że kandydat tej partii Robert Stankiewicz dostał 100 proc. poparcia, czyli 500 głosów ze wszystkich 500 oddanych w tym punkcie wyborczym. Takie dane PKW podała, mimo że z papierowego protokołu komisji wynika, że Stankiewicz w tej komisji nie dostał żadnego głosu”.

Czekają nas jesienne wybory do samorządów. Doświadczenia, jakie zdobyliśmy w monitorowaniu wyborów do Parlamentu Europejskiego, miejmy nadzieję uchronią nas od takich sytuacji, które miały miejsce w wyborach samorządowych w 2010 r., kiedy pojawiła się kolosalna liczba głosów nieważnych – średnio ponad 12 proc. w kraju.
Prof. Przemysław Śleszyński wykrył, że liczba głosów nieważnych ściśle zależy od województwa, np. w województwie mazowieckim było ich kilkakrotnie więcej niż w sąsiednich województwach. Należy sobie zadać pytanie: dlaczego w jakimś powiecie głosów nieważnych jest np. 30 proc., a w sąsiednim 0 proc.?
Artur Dmochowski w „Gazecie Polskiej Codziennie” tak opisał tę sytuację: „Głosów nieważnych z powodu liczby krzyżyków w wyborach 2010 r. do sejmików wojewódzkich było prawie pół miliona. Tyle samo było ich w wyborach do rad powiatów. Tyle że w pierwszym wypadku było jeszcze 1,3 miliona pustych kartek, a w drugim było ich aż cztery razy mniej. Natomiast liczba »wielokrzyżykowych« kart okazuje się stała w różnych wyborach, a to może wskazywać na zorganizowaną manipulację w niektórych komisjach. Jej skala, jak wynika z tych danych, to prawdopodobnie od 100 tys. do 200 tys. głosów. A to...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: