Meriam, zakładniczka szariatu

Amerykańskie drony i komandosi z Navy SEALs – zdaniem dr. Keitha Ablowa to jedyna sensowna odpowiedź na więzienie 26-letniej chrześcijanki Meriam Ibrahim. Kobieta została skazana przez sudański sąd na karę śmierci za rzekomą apostazję. „Meriam jest niczym współczesna Helena Trojańska. Jedna kobieta przykuła uwagę całego świata. (…) Stany musza ją odbić” – stwierdza Ablow. Kilka dni po tym komentarzu MSZ Sudanu zapowiedział, że zwolni Meriam z więzienia. Jej   orońca nie uwierzył jednak deklaracjom rządu. Miał rację. Chartum już… zmienił zdanie

Abdullah al-Azrag, podsekretarz w MSZ Sudanu, zakomunikował 1 czerwca, że Meriam Ibrahim za kilka dni opuści więzienne mury. Jednocześnie podkreślił, że rząd nie ma nic wspólnego z jej sprawą, a prawo Sudanu „pozwala każdemu wierzyć w to, co chce”. Ciekawe wydało się to, że w sprawie zabrał głos właśnie MSZ, a nie ministerstwo sprawiedliwości. Ta niespodziewana akcja sudańskiej dyplomacji wyglądała na umizgi do międzynarodowej społeczności zbulwersowanej wyrokiem na Meriam, ale nie na poważną zapowiedź. Od tego jest ministerstwo sprawiedliwości.  Dwa tygodnie wcześniej rzecznik sudańskiego parlamentu mówił, że sprawa „przejdzie jeszcze przez wszystkie instancje, aż do trybunału konstytucyjnego”, 1 czerwca MSZ zapewnił, że wyrokiem na Meriam zajmie się sąd apelacyjny. Zdaniem adwokata skazanej, sąd mógłby anulować oskarżenie o apostazję, ale nie musi całkowicie uchylić wyroku, zgodnie z którym przed egzekucją kobiecie ma być wymierzone 100 batów za zarzucane jej cudzołóstwo. Teraz już wiadomo, że Chartum zagrał nieczysto. Niedzielna wypowiedź Abdullaha al-Azrag została wyrwana z kontekstu, a rząd nie planuje jak na razie zwolnienia Meriam z więzienia – taki przekaz popłynął z Chartumu w poniedziałek.

Dwa lata na odkarmienie. Potem stryczek
Więzienie dla kobiet Omdurman na północy Chartumu to największa tego typu placówka w Sudanie. Jest przepełnione, brudne, nie ma...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: