Karpie, szczupaki i rekin

Większość z komentatorów po ostatnich wyborach europejskich bije na alarm. Ja przeciwnie. Zacieram ręce. I uznaję wprowadzenie znacznej liczby eurosceptyków, czy wręcz eurowrogów, do parlamentu w Strasburgu za wydarzenie ze wszech miar szczęśliwe. Żeby było jasne – nie uważam fascynacji pani Le Pen Putinem za sympatyczną czy mądrą, uwagi Nigela Farage o imigrantach z Europy Wschodniej, przy kompletnym milczeniu na temat zalewu muzułmanów, traktuję jako mieszaninę głupoty i bojaźliwości, nazwisko Alessandry Mussolini nie wywołuje zaś we mnie entuzjazmu, a Korwin-Mikkego – powagi, ale liczy się nadzieja na zmiany.

Do 25 maja mogło się wydawać, że Unia, zdominowana
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: