Gospodyni stolicy nie znalazła się na europejskich listach Platformy, bo owe listy i tak pękają w szwach od upadłych ministrów

Piszę ten artykuł akurat w ogniu kampanii, tfu, tfu, „co jo godom”, w czasie ciszy wyborczej, więc nie wiem, czy nie wyląduję za to w kazamatach. Zwłaszcza po ostatnim „urobku” Państwowej Komisji Wyborczej, która uznała, że za niedozwoloną kampanię wyborczą w internecie w okresie 45-godzinnej ciszy będzie uznane nawet samo tylko „lajkowanie” na stronie kandydata do europarlamentu…

Cóż, PKW powinna w końcu zrozumieć, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Ale czy zrozumie? Wątpię, więc jestem.
W międzyczasie Polska przesuwa się na Wschód, choć Tusk odmienia „NATO” przez wszystkie przypadki. Wyroki pozbawienia wolności dla tych, którzy protestowali
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: