Ilu?

Ludziom małej wiary mogłoby się wydawać dziwne mieszanie liczb do zagadnienia prawdy, zwłaszcza że w Wielkim Tygodniu przychodzi mi na myśl pewien skazaniec, który, statystycznie rzecz biorąc, nie mógł mieć racji – przeciw niemu była wszak cała potęga Imperium Rzymskiego, wsparta stanowiskiem kapłanów i szerokich rzesz własnego społeczeństwa, a przecież ją miał. Ale w końcu nie znam się na teologii. I dlatego głębiej biorę sobie do serca sformułowanie, że wina leży po dwóch stronach. Salomonowość tej opinii po prostu poraża.

Wiadomo przecież, że bijący nie biłby, gdyby nie było bitego, służby miejskie nie wyrzucałyby do śmieci zniczy i portretów, gdyby nikt ich nie stawiał, nasi Wypróbowani Przyjaciele nie odkręcaliby tablicy, gdyby wcześniej nie przykręciła ich jakaś samowolna ręka, natomiast odpowiedzialność za katastrofę samolotu spada zarówno na tych, którzy do tego doprowadzili, jak i tych, co spadli.

Słowem, wszystko jest jasne i oczywiste.

Tylko dlaczego te mądre i wyważone słowa biskupa kojarzą mi się z innym pytaniem Wielkiego Naszego Przyjaciela i Autorytetu Całej Postępowej Ludzkości: „Ile dywizji ma papież?”
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: