Wojna z terroryzmem – wojna z Rosją

Rosyjską agresję na Ukrainę, kiedy państwo Putina pokazało prawdziwą twarz światowego terrorysty, poprzedziły wydarzenia, w których wywiady „wolnego świata” wykazały zdumiewającą bezsilność i niefrasobliwość. Gdy w 2011 r. ostrzegano, że liczba oficerów wywiadu Rosji pracujących w Stanach jest równa tej z czasów zimnej wojny, odpowiedzią Obamy było zmniejszenie wydatków na kontrwywiad

„Europa zagrożona jest wojną nie z muzułmanami, lecz z Rosją, dla której wartości cywilizacji europejskiej są całkowicie obce” – ostrzegał w grudniu 2011 r. pierwszy prezydent niepodległej Litwy Vytautas Landsbergis. Opinia światowa nie była zainteresowana przestrogą litewskiego polityka. Podobnie jak słowami Lecha Kaczyńskiego z sierpnia 2008 r., gdy po napaści Rosji na Gruzję polski prezydent trafnie przewidywał, że następnym celem agresora staną się Ukraina i kraje bałtyckie.

Skutki resetu z Moskwą
Prognozy doświadczonych polityków znajdowały potwierdzenie w raportach zachodnich służb specjalnych, z których wynikało, że Rosja od dawna szykuje się do ataku. Już jesienią 2007 r. szef FBI Michael McConnell oświadczył, że działalność rosyjskich służb zbliża się do poziomu tej z czasów zimnej wojny. We wrześniu 2009 r. służby czeskiego wywiadu alarmowały, że rosyjscy agenci infiltrują parlament, mają ścisłe powiązania z politykami oraz duże wpływy w przedsiębiorstwach o strategicznym znaczeniu. O wzmożonej aktywności agentury rosyjskiej rok później informowały służby Gruzji, Łotwy i Słowacji, a tygodnik „The Economist” ostrzegał, że w NATO aktywnie działa wywiad Rosji. Na tyle aktywnie, że „przedstawicielstwo Rosji przy Pakcie Północnoatlantyckim w Brukseli obsadzone jest rosyjskimi szpiegami i we wzajemnych stosunkach uprawiana jest zabawa w kotka i myszkę”. Wpływom rosyjskich agentów przypisywano rezygnację z rozszerzenia NATO i UE na państwa, które Kreml uważa za swoją strefę wpływów, a jako skutek przewidywano „...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: