Chamstwo to główna broń PO

Stało się wszechogarniające, ponieważ jest tolerowane, a nawet wspierane. Elity milczą, co pokazuje, że chamstwo oddaje ich najgłębszy stan ducha. Żaden z platformerskich królów chamstwa nie został napomniany, ani Niesiołowski, ani Bartoszewski, ani Sikorski, ani Komorowski. Ten ostatni, o czym wielu zapomniało, był przecież – zanim został prezydentem – jedną z największych gwiazd ofensywy chamstwa – z prof. Ryszardem Legutko, filozofem i politykiem, eurodeputowanym PiS, rozmawia Joanna Lichocka

W „Eseju o duszy polskiej” kilka lat temu postawił Pan tezę, że właściwie jesteśmy nowym narodem, pozbawionym ciągłości tradycji i kultury państwa z II Rzeczpospolitą, bo na skutek likwidacji polskich elit w XX wieku na ich miejsce przyszli różni barbarzyńcy. Mam wrażenie, gdy patrzę na Pana wystąpienia w mediach, że jest Pan tym ciągle zniecierpliwiony.
Nie ma lepszego potwierdzenia mojej tezy niż ostatnie lata, a mianowicie rządy Platformy Obywatelskiej. Wiele jest grzechów przez tę partię popełnionych, ciężkich i niewybaczalnych, a większość z nich wynika z jednego podstawowego – wyrzeczenia się suwerenności. Cokolwiek weźmiemy, czy upadek armii, czy degradację szkół, czy Smoleńsk i najbardziej skandaliczne śledztwo w historii wypadków lotniczych, czy politykę zagraniczną, czy pogłębiający się flirt z genderyzmem, wszystko bierze się z tego, że Platforma wychodzi z założenia, iż należy robić to, co inni, poddawać się woli potężnych, schlebiać tym, którzy mają władzę. Co gorsza, jej popularność czerpie swoją siłę właśnie z odwoływania się do kompleksów owego „nowego narodu”.

Spełnia oczekiwania „młodych, wykształconych, z wielkich miast”, tych właśnie z gwałtownego awansu społecznego?
Przekaz, jaki od niej idzie, głosi, że powinniśmy obawiać się samodzielności, dbać, aby inni nas dobrze postrzegali: żadnych własnych ambicji, żadnego podskakiwania, bo to obciach. Nawet rocznica naszego...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: