Et tu, Pawle?

Złożyłem dymisję z funkcji doradcy premiera Bieleckiego po tym, jak w pokoju pewnego zaufanego w tym środowisku człowieka zobaczyłem rozłożone materiały dotyczące rozstrzyganych w tym czasie kontraktów dotyczących telefonii. Po moim odejściu przekazano mi, że UOP miał powziąć informację, iż jedna z łapówek umówiona dla wysokiego urzędnika Ministerstwa Łączności ma wynieść 3 mln zł

Informacje zawarte w artykule Michała Majewskiego w aktualnym numerze tygodnika „Wprost”, zapowiadające wywiad rzekę z Pawłem Piskorskim, zasługują na miano rewelacji. Ich znaczenie polega nie tylko na potwierdzeniu znanych już wiadomości o tajnych powiązaniach finansowych Donalda Tuska z ludźmi Służby Bezpieczeństwa, lecz również na zakresie nowych informacji, np. w sprawie – skorzystajmy tu z analogii do finansowania SdRP przez KGB – „pożyczki berlińskiej”(ciekawe, czy analogia szła dalej, tzn. czy pieniądze z Niemiec szły przez Bundesnachrichten i czy zostały w jakiejś części zwrócone?). Tak czy owak, suma tych sowiecko-niemieckich zadłużeń uzasadnia postrzeganie tej części elity politycznej III RP jako namiestników rosyjsko-niemieckiego kondominium.
Ponieważ wielokrotnie, za to ze skutkiem gadania dziada do obrazu, pisałem o związkach Tuska z Wiktorem Kubiakiem, wybitnym agentem Służby Bezpieczeństwa finansującym KLD i „Donka” osobiście, cieszę się, że wreszcie sprawa ta uzyska publiczny oddźwięk, jako że została potwierdzona przez osobę w tej sprawie autorytatywną, czyli byłego sekretarza generalnego partii. Ze swojej strony mogę tylko wskazać dziennikarzom śledczym, którzy odważą się dalej badać kwestie poruszone w artykule, że ja złożyłem dymisję z funkcji doradcy premiera Bieleckiego po tym, jak w pokoju pewnego zaufanego w tym środowisku człowieka zobaczyłem rozłożone materiały dotyczące rozstrzyganych w tym czasie kontraktów dotyczących  telefonii. Potwierdzenie, że moje podejrzenia były słuszne, otrzymałem już po moim odejściu z Urzędu Rady...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: