Po drugiej stronie Murów Leoniańskich

Kanonizacja \ Watykan świętego papieża-poety

Tu przyjechał, tu żył, tutaj się modlił. Tutaj powstawały Jego wiersze, tu pisał encykliki. Tutaj przeżywał, tutaj chorował, tutaj cierpiał. Ale i tutaj się śmiał, tutaj żartował, na tutejsze słońce patrzył, gdy rankiem otwierał okno sypialni. Tutaj wreszcie uczył się, jak być rzymianinem. Ale tym zza Murów Leoniańskich Nie znam chyba nikogo, kto stojąc tutaj, nie spojrzałby w tamtą stronę. Niezależnie od tego, czy jest tu po raz pierwszy, po raz czwarty czy nawet dziesiąty. Ilekroć znajdzie się na placu Świętego Piotra, zawsze zadziera głowę w prawo. Na północ. Na tamto okno. To samo, gdzie zwykle stawał i błogosławił światu. To samo, w którym zapadła decyzja, aby nie zatrzymywać swojego cierpienia wyłącznie dla siebie. Aby pokazać je innym, pokazać światu. Jako świadectwo, jako umocnienie. Dziś jestem niezbicie przekonany, że było to umocnienie w stu procentach owocne. Ten Jego ówczesny obraz – człowieka bliskiego śmierci, próbującego przemówić do wiernych i
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze