Ukradzione i zdeprawowane dzieci

„Wasze dzieci będą takie jak my” – krzyczeli działacze gejowscy do niemieckich rodziców, którzy protestowali przeciw przymusowej seksualizacji dzieci w szkołach. I jeśli nie zatrzymamy tego procesu, to rzeczywiście może tak być

Lewicowcy nie rozmnażają się poprzez normalne relacje seksualne i małżeńskie, ale poprzez werbunek. I nic się nie zmieni, dopóki nie dokonamy potężnej rewolucji oświatowej i nie odbierzemy lewicy monopolu na wychowanie i kształtowanie naszych dzieci. Słowa „monopol” używam zaś absolutnie świadomie. To bowiem już nie rodzice, ale właśnie lewicowo nastawieni ideolodzy mają mieć monopol na wychowanie i uformowanie dzieci, i to we wszystkich – także religijnych czy moralnych – kwestiach.
Najświeższym tego przykładem jest zaś sytuacja z Wielkiej Brytanii, gdzie konserwatywny (tak, tak) rząd Davida Camerona wprowadził prawo pozwalające na rozdawanie w szkołach dzieciom – także tym poniżej 16. roku życia – pigułek wczesnoporonnych, antykoncepcyjnych, a także kondomów. Wszystko za pieniądze podatników i bez wiedzy i zgody rodziców. I to w kraju, w którym bez takiej zgody nie można dziecku czy młodemu człowiekowi podać nawet proszka od bólu głowy czy środków przeciwgorączkowych. To jednak, co niemożliwe w przypadku środków rzeczywiście służących zdrowiu, możliwe jest w przypadku środków, które nie tylko likwidują życie (a działanie wczesnoporonne mają nie tylko pigułki „dzień po”, lecz także „zwyczajna” antykoncepcja), ale mają także liczne skutki uboczne, które szczególnie mocno oddziałują na nastolatki.
Przyjęte rozporządzenia idą jednak jeszcze dalej. Pielęgniarka szkolna, do której zgłosi się nastolatka mająca zamiar uprawiać seks, powinna, nie informując o tym jej rodziców, wydać dziewczynce odpowiednie środki albo wypisać odpowiednie dokumenty, które pozwolą jej zaopatrzyć się, oczywiście bezpłatnie, w pigułki i gumki. Farmaceuci zaś, jeśli – kierując się sumieniem – nie będą chcieli wydać dzieciom...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: