Śledź pogrzebany, czas na dziki, mazurki i jelenie

WIELKANOC \ Świąteczna tradycja, czyli jak drzewiej bywało

Karminowe skorupki jaj, Jonasz wyglądający podczas procesji pasyjnej z paszczy wieloryba, brytyjski torcik z jedenastoma kulkami marcepana – cukiernicza pamiątka judaszowej zdrady, barani udziec zawieszony na drągu w miejsce postnego śledzia... Świat wielkanocnych zwyczajów, historii i symboli jak co roku mieni się tysiącem odcieni. Złapmy choć kilka z nich Post, pokuta, boleść nad ukrzyżowanym Chrystusem, a na końcu wielka radość ze zmartwychwstania. Według tego porządku świat chrześcijański obchodzi najważniejsze święta w roku liturgicznym. Jest to ścieżka duchowego, lecz także fizycznego oczyszczenia w Kościele, zwieńczona powitaniem Zmartwychwstałego, a w domach kulinarnym szaleństwem przy suto zastawianym stole. Dawniej w Wielką Sobotę, po trudach postnych, w wielu regionach Polski chowano znienawidzony żur i grzebano śledzia (malowniczo i z humorem opisał ten zwyczaj w „Chłopach” Władysław Reymont). Grzebanie postnych potraw było powszechne i w innych krajach.
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze