Donald Dyndała i maszerujące sześciolatki

W Wielkiej Brytanii jest określenie związku premiera z jego ministrami jako first among equals, czyli „pierwszy wśród równych”. Obecna Rada Ministrów Tuska coraz bardziej przypomina przysłowie: „Wśród ślepych jednooki królem”

Ale skład rządu premier Tusk ma taki, jaki sobie wybrał. Nikt mu ministrów nie narzucał, nie jest to żaden desant z UFO ani owych pań i panów nie wylosowano ni stad, ni zowąd. Można rzec: „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”. Nawet ci z PSL-u to ludzie zaprzyjaźnieni z panem premierem: wpatrzony w niego, jak w święty obrazek, minister pracy i polityki społecznej, a także już wcześniej ulubiony – bo w opozycji do podejrzliwego z natury, nieufnego Pawlaka – minister rolnictwa, który właśnie wrócił na swój dawny fotel, oraz wicepremier i minister gospodarki, o ileż przecież bardziej obłaskawiony w porównaniu z jego obalonym poprzednikiem.
Skądinąd o nowym-starym ministrze rolnictwa mówią, że dzięki temu, iż: „Kalemba poślizgnął się na świniach, to Sawicki wrócił do koryta” – co oczywiście nie oddaje ani trochę finezji rozgrywek wewnątrz PSL.
Tusk nie ma w rządzie żadnej osobowości, która mogłaby mu zagrozić, i na pewno nie jest to przypadek. Długa jest lista tych, których wcześniej politycznie zamordował, by zdobyć monopol władzy w swojej partii: Andrzej Olechowski, śp. Maciej Płażyński, Zyta Gilowska, Paweł Piskorski, Jan Maria Rokita. Dodajmy obitego, ale wciąż żyjącego (i szykującego zemstę) Grzegorza Schetynę. „Słońce Peru” nie lubi innych planet na horyzoncie. Jedno jest społeczeństwo, jedna partia, jeden lider. Tak jak drzewiej bywało.  
Choć może Tusk nie docenia niektórych rządowych spryciarzy, na których stawia. Ja doceniam. Widziałem w ostatnich dniach dwa razy w akcji PSL-owskie połączenie wielkoluda i anorektyka, czyli ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza na spotkaniu z biednymi matkami niepełnosprawnych dzieci w sejmie. Tusk wciskał ciemnotę, a cwaniak-minister uznał, że...
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: