Nekrolog dla Imperium?

Po zwycięstwie Majdanu i po zaborze Krymu sytuacja geopolityczna, wbrew pozorom, się nie zmieniła. Bo przecież Federacja Rosyjska – wzorem carskiej Rosji i Związku Sowieckiego (czyli spełniając definicję Jana Kucharzewskiego o „białym” i „czerwonym” caracie) −  jak była zagrożeniem dla naszego kraju, tak wciąż nim jest

Jeżeli ktoś się nagle obudził albo zrzucił ideologiczne bielmo z oczu i dostrzegł, że rosyjski niedźwiedź dalej ma ciężką łapę − to już jego problem, ale przecież w gruncie rzeczy niewiele się zmieniło: imperialne cele Rosji pozostają niezmienne. Zmieniają się tylko warunki zewnętrzne mniej lub bardziej korzystne do ich realizacji. Zwycięstwo ukraińskiej rewolucji to wyrwanie naszego wschodniego sąsiada z rosyjskiej strefy wpływów politycznych, lecz także w niemałej mierze ekonomicznych. Czy to przejście Kijowa na jasną (zachodnią) stronę mocy jest nieodwracalne? Nie wiem, życie pokaże. Jeżeli Ukraina wykaże w tej kwestii tyle determinacji co na Majdanie, to klamka zapadła i w Moskwie mogą już pisać nekrolog dla śp. Imperium, które już nigdy bez 45-milionowej Ukrainy nie odrodzi się w kształcie pożądanym przez Kreml. Jeśli natomiast Ukraina wykaże „determinację”, jaką objawili żołnierze ukraińskiej armii na Krymie, z których połowa przeszła na rosyjską stronę – to oczywiście sprawa powrotu Kijowa do strefy wpływów Moskwy jest absolutnie otwarta.

Zachód wiedział, nie powiedział
Na razie najbliższe dwa miesiące będą upływać pod znakiem kremlowskich prób zdestabilizowania sytuacji na Ukrainie, przykręcania kurka z obiecanymi pieniędzmi (czy z gazem) oraz pokazywania na wszelkie sposoby, że Kijów prozachodni równa się problemy ekonomiczne i niepokoje wewnętrzne. Areną tego będzie cała Ukraina w wymiarze gospodarczym oraz Ukraina południowa i wschodnia w wymiarze stricte politycznym. Osobiście nie sądzę, aby Rosja dokonała dalszej – po Krymie − militarnej agresji na terytorium Ukrainy,...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: