Dylematy

Nikt nie jest w stanie odpowiedzialnie przewidzieć, jak potoczy się dalej sytuacja na Ukrainie. Tzn. można jedynie próbować rozszyfrować strategię obu stron. W wypadku Janukowycza jest ona dość oczywista – przeczekać do zakończenia olimpiady w Soczi (żeby nie zaszkodzić  przyjacielowi Władymirowi), a potem spuścić ze smyczy swoich siłowików i zaprowadzić porządek. Służą temu również rzekomo koncyliacyjne działania parlamentu – propozycje amnestii itp.

Prezydent jest dobrym uczniem generała Jaruzelskiego i wie, jak pozytywne wrażenie sprawia widok ręki wyciągniętej do zgody, odtrąconej przez przeciwników
(a zwłaszcza ich przywódców) ukazanych jako banda ekstremistów.
Co do opozycji, czas nie pracuje na ich korzyść, przeciwnie – pole manewru rozpaczliwie się kurczy. Mają dwa wyjścia: albo maksymalnie eskalować protesty w całym kraju, licząc, że protest będzie trudniejszy do stłumienia, a grupa trzymająca władzę przestraszy się i podzieli, albo ogłosić sukces w postaci iluzorycznych ustępstw reżimu i zwinąć cały Majdan (jak Wałęsa strajki w 1988 r.). Tyle że Majdanu zwinąć się nie da. Pozostaje trwanie na kolizyjnym kursie i wiara w cud.
W żadne cuda nie wierzy strona przeciwna, a także Moskwa, która rozwija sprytną kampanię, mającą przerazić Europę i najbliższych sąsiadów perspektywą sukcesu faszyzmu na Ukrainie.
Łapie się na to całkiem sporo ludzi, którym bliżej do historycznych resentymentów niż do realnej polityki, w której jeśli istnieje cel główny, zaszłości nie mają większego znaczenia. Kierując się interesem narodowym, wczorajszy wróg może być jutrzejszym sojusznikiem. Czy Józef Piłsudski sprzeniewierzył się pamięci Orląt Lwowskich, walcząc z bolszewią ramię w ramię z Semenem Petlurą?
Szanuję pamięć o rzezi wołyńskiej, jestem za twardym dialogiem z naszymi pobratymcami, ale to temat na spokojniejsze czasy, teraz dom płonie! Swoją drogą, w katolickiej centralnej Małopolsce praktycznie każdy pochodzi od...
[pozostało do przeczytania 11% tekstu]
Dostęp do artykułów: