Moda na folk

W ostatnim półroczu wiele się wydarzyło na rynku muzycznym. Pojawiały się nowe gwiazdy, te starsze zaskakiwały niezapowiedzianymi hitowymi albumami jak Beyonce, inne zaliczały spektakularne klapy. Zjawiskiem, które jednak mocno wdarło się na rynek, jest moda na folkowe rytmy i folkową stylistykę. Wplatano je w kawałki popowe, muzykę klubową, utwory hip-hopowe i rocka. Niemal co trzeci hitowy singiel na polskich i światowych listach przebojów ocierał się o folk.

Ostatnim przykładem takiego hitu jest utwór nagrany wspólnie przez duet Pitbull–Kesha. W „Timber” słychać wyraźnie stylizowany na folk wokal Keshy. Teledysk do utworu nie pozostawia nam złudzeń, że to właśnie folkowe klimaty mają być receptą na sukces utworu. Kesha pojawia się w nim przy wybiegu dla kur, w drzwiach prowincjonalnego amerykańskiego baru, w towarzystwie swojskich wiejskich dziewczyn. Nie zawsze jednak próby wbicia się w folkową modę przynoszą dobre efekty. Doskonałym na to przykładem jest kawałek nagrany niedawno przez Johna Mayera i Katy Perry. „Who You Love”, będący klasyczną przytulanką, niczym się specjalnie nie wyróżnia z natłoku podobnych do niego kawałków znajdujących się w muzycznym obiegu. Teledysk do niego to już jednak kompletna pomyłka. Kolejne pary ujeżdżające mechanicznego byka na amerykańskiej pustyni zanudzą niemal każdego. Największym wygranym folkowej mody ostatniego półrocza jest niewątpliwie Avicii. Jego utwór „Wake Me Up” nie schodził przez kolejne tygodnie z czołówek światowych list przebojów. Stał się jednoznacznym zwycięzcą w wyścigu na hit ostatniego lata i swoją energetyczną, pozytywną nutą do dziś zaraża niemal każdą sobotnią imprezę klubową. Na jego fali popularność zaczął zdobywać kolejny kawałek Avicii „Hey Brother”, tym razem nieco spokojniejszy, z nostalgicznym brzmieniem. Moda na folk jest więc coraz wyraźniej obecna na muzycznych salonach i coraz więcej gwiazd sięga po tę stylistykę. Trudno orzec, kiedy muzyczni trendsetterzy...
[pozostało do przeczytania 5% tekstu]
Dostęp do artykułów: