Po co nam szopki?

Niedawno ktoś zadał mi pytanie, po co tego roku napisałem szopkę dla „Gazety Polskiej”, którą następnie z niemałym trudem zrealizowałem dla Telewizji Republika (kto jeszcze nie widział, radzę obejrzeć – mimo skromnych środków technicznych to jedna z najlepszych szopek w wolnej Polsce, jaką zrobiłem). A po co? Odpowiedź jest krótka: dla zachowania gatunku! Żyjemy w czasie dość powszechnego parszywienia. Sparszywiała (z wyjątkami) polityka, a język nieparlamentarny zamienił się miejscami z parlamentarnym. Reprezentantami narodu coraz częściej stają się osobnicy, którzy bardziej pasują pod budkę z piwem, do domu wariatów czy salonów osobliwości, obok takich fenomenów jak kobieta z brodą. To, co się dzieje w teatrze, woła jedynie o pomstę do nieba, jakby powiedział śp. Gustaw Holoubek „Ino Klata od strony Lupy”, a najlepsi aktorzy uciekają ze słynnej ongiś sceny. Na temat sytuacji w literaturze powinien powstać chyba „Raport mniejszości”, sądząc bowiem po nagrodach i
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze