Między Banderą a Majdanem, raz jeszcze

Dodano: 18/12/2013 - Nr 51-52 z 18-25 grudnia 2013
Podczas Pomarańczowej Rewolucji byłam akurat we Lwowie. Zapamiętałam rozmowę z pewnym Polakiem, który często przyjeżdża na Ukrainę, by badać tamtejsze archiwa. Interesują go m.in. najtragiczniejsze momenty naszych wspólnych relacji z czasów II wojny światowej. Był wówczas przerażony wielotysięcznymi demonstracjami w Kijowie. W jego ocenie tylko ujarzmiona przez Rosję Ukraina będzie najlepszym sąsiadem dla Polski – mówił z pełnym przekonaniem. Po jakimś czasie jego marzenie stało się rzeczywistością. Kijów wpadł w orbitę Moskwy i nawet dziś nie jest pewne, czy prędko się z niej wydostanie. Jakie korzyści odniosła z tego Polska? Jakie nasi rodacy, którzy są dziś obywatelami Ukrainy? O ile przybliżyliśmy się w tym czasie do uznania przez Ukraińców ludobójstwa dokonanego na Polakach? Dobrze rozumiem rozżalenie tych, którzy nadal czekają na sprawiedliwość w sprawie Wołynia. Nikt z moich bliskich nie był ofiarą tych straszliwych wydarzeń, ale wysłuchałam wielu opowieści
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze