Marcin Wolski

Dodano: 17/12/2013 - Nr 51-52 z 18-25 grudnia 2013
Znakomity redaktor zaprzyjaźnionego tygodnika opublikował ciekawy tekst, w którym, nie zawracając sobie głowy dowodami i wątpliwościami od strony technicznej, postanowił udowodnić absurdalność tez o zamachu w Smoleńsku od strony politycznej. W swoim rozumowaniu na temat „najmniej prawdopodobnej hipotezy” wybitny intelektualista popełnia jeden błąd. Otóż rozpatruje problem na gruncie praktyki europejskiej, gdzie liczą się zasady zysku i straty, proporcje celów i środków, opinia publiczna, a czasami nawet przyzwoitość. Tymczasem inaczej rzecz się ma na gruncie teorii i praktyki turańskiej, obowiązującej od wieluset lat na wschód od naszych granic. Nawet w tak ścisłej nauce jak geometria coś nieprawdopodobnego, według nauki Euklidesa, staje się kaszką z mlekiem u Łobaczewskiego. Podobnie jest z logiką według Machiavellego i Tamerlana. Wyobraźmy sobie któregoś z potomków Timura Kulawego, który postanawia odbudować swoje nadwątlone imperium. Jego działania mogą wydawać
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze