Reprezentacja narodowa czy metafora narodu

Po ostatnich meczach polskiej reprezentacji piłkarskiej temat jej bezustannych porażek po raz kolejny trafił do telewizyjnych programów publicystycznych i na polityczne portale w internecie. Widać dziennikarze wyczuwają, że nie jest to wyłącznie temat sportowy. Ale jeśli nie tylko sportowy, to jaki?

Nie polityczny – bo mimo że chodzi tu o emocje narodowe i aktualne nastroje społeczne, to klęski sportowe, np. na Euro, nie mają u nas zauważalnego przełożenia na wyniki partyjnych sondaży. Bystrzejsi obserwatorzy polityki zauważyli jednak, że brak skutecznej reakcji społecznej  na kompromitacje, skandale i afery obecnej władzy ma coś wspólnego z wymyśloną przez naszych kibiców przyśpiewką „Polacy, nic się nie stało”. To dobry trop, bo w tym, co dzieje się na boisku piłkarskim, i w tym, co dzieje się wokół tego boiska, jak w soczewce odbijają się problemy i mechanizmy polskiego życia społecznego. Piłka nożna i życie społeczne są grami zespołowymi. Słabość polskiej piłki jest częścią tych samych słabości, które Polacy wykazują we wszystkich innych grach zespołowych, w których uczestniczą – w sporcie i poza sportem: w polityce, gospodarce, nauce i kulturze. Na pytanie, co ma wspólnego polska piłka nożna i polska nauka, łatwo odpowiedzieć: przyczyny porażek.        

Strach przed wybitnymi
Reprezentacja wygrałaby bez problemu mecze ze Słowacją i Irlandią, gdyby oprócz grupy w miarę solidnych rzemieślników miała w składzie choćby dwóch piłkarzy naprawdę wybitnych. Ale nie miała i mieć nie mogła, bo Polacy nie mają zrozumienia i szacunku dla jednostek wybitnych. Nie potrafią zauważyć prawdziwych talentów, nie dają im się rozwijać. Często wręcz boją się takich jednostek i walczą z nimi różnymi sposobami. Trener Nawałka nie ma więc do dyspozycji wirtuozów, nie dlatego że w 40-milionowym narodzie nie rodzą się chłopcy mający talent do piłki, lecz dlatego, że tych talentów się nie szuka i nie przyjmuje z otwartymi...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: