Tusk – organizator godzin nienawiści

Psychopolityka to rodzaj manipulacji politycznej oddziałującej na emocje ludzi po to, żeby pozostawać na poziomie emocji właśnie, a nie realnych problemów. Mówiąc wprost – psychopolityka to gra na uczuciach obywateli. Wówczas poprzez politykę zarządza się emocjami, a nie pokonuje rzeczywistych trudności czy wyzwań. Tworzy się nadrzeczywistość, którą rządzą emocje. Wtedy można wywoływać emocje negatywne wobec przeciwników czy pozytywne wobec działań władzy. Właśnie na tym poziomie odbywa się rządzenie Polakami - z Krzysztofem Szczerskim rozmawia Katarzyna Gójska-Hejke

Przed referendum warszawskim, jak również przed głosowaniem wniosku o referendum w sprawie edukacji politycy partii rządzącej podważali kompetencje obywateli do podejmowania decyzji. Czy takie działanie mieści się w ramach debaty publicznej?
PO akceptuje obywateli tylko wówczas, gdy ją popierają. Gdy obywatele okazują się na tyle bezczelni, by mieć własne zdanie albo – co gorsza – wpadną na myśl, że to zdanie może być sprzeczne z wolą obozu władzy, to wówczas robi on wszystko, by odbierać im prawo do decydowania lub ośmiesza ich kompetencje do tworzenia porządku. Chcę być jasno zrozumiany – kwestionowanie praw obywatelskich nie jest elementem debaty publicznej, lecz jej zaprzeczeniem.
Zgodnie z konstytucją suwerenem w Polsce jest naród, a więc obywatele Rzeczypospolitej, nie instytucje, nawet pochodzące z wyborów, jak prezydent, rząd czy większość koalicyjna. To elementarz demokracji. Poza tym twierdzenie, że obywatele podejmują decyzje bez zastanowienia i refleksji, jest bzdurą. W Polsce wiele grup próbowało zebrać podpisy pod sprawami głęboko nieakceptowanymi i nie zdołały tego uczynić. Wbrew opowieściom polityków Platformy ludzie mają to coś, co zwie się zdrowym rozsądkiem, i nie udzielają poparcia absurdalnym inicjatywom referendalnym.

Czy myślenie o społeczeństwie jak o zbiorowisku niedojrzałych, nieświadomych ludzi nie...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: