Tam, gdzie mordują naszych…

Widziane z Brukseli \ Ryszard Czarnecki

Patrzę na „Światowy Indeks Prześladowań 2013”. Ta mapa globu to obszar chrześcijańskiej krwi i chrześcijańskich łez Piszę te słowa w Amsterdamie – mieście słynącym nie tylko z jednego z największych portów lotniczych w Europie czy też coffe-shopów. A tak na marginesie: znana holenderska otwartość na miękkie narkotyki powędrowała już do lamusa. Niderlandy uznały, że od rzemyczka do koziczka i że od miękkich do twardych dragów tylko jedna holenderska grobla. A potem zaczyna się wielka depresja… Skądinąd, również zweryfikowano (podobnie jak w Szwecji) politykę emigracyjną. Całe królestwo Holandii, ale szczególnie największe miasta, a specjalnie Amsterdam właśnie, było przykładem multi-kulti, wieloetniczności, różnorodności kulturowej itd., itp. W pewnym momencie Holendrzy zobaczyli, że mocno przesadzili, i zaciągnęli hamulec na kolejne fale imigracji, oczywiście kolorowej. Późno, bo późno, może i za późno, ale mimo wszystko. Nie o tym jednak chcę pisać, choć my możemy
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze