Tęczowa tolerancja

Walka o dusze \ Tomasz P. Terlikowski

Kiedy lewica mówi o tolerancji i dialogu, to przecież nie o dialog i tolerancję jej chodzi, lecz o narzucenie innym swoich standardów Lewica chętnie i dużo mówi o potrzebie tolerancji dla innych poglądów, szacunku wobec inności i oczywiście konieczności dialogu. I nieodmiennie oskarża konserwatywną prawicę o to, że z tolerancją i dialogiem nie ma nic wspólnego. Ale nie ma co się oszukiwać. Tolerancja i dialog według lewicowców mają mniej więcej tyle wspólnego z realnym dialogiem i tolerancją, ile demokracja ludowa miała z demokracją zwyczajną. Lewicowcy i liberałowie światopoglądowi są tolerancyjni tylko dla własnych poglądów, a inne zamierzają zwyczajnie zniszczyć lub przynamniej zagłuszyć. Wiem, że nie jest to odkrycie, i że każdy, kto funkcjonuje w sferze społecznej, to wie. Ale warto o tym przypominać na konkretnych przykładach. Kilka dni temu moja żona miała uczestniczyć w debacie w Radiu Tok FM o wychowaniu dzieci w duchu patriotycznym. Dziennikarze uznali, że
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze