Pokolenia gigantów, pokolenia karłów

W związku z pogrzebem Tadeusza Mazowieckiego wyrwało się któremuś z liderów dziennikarskiego mainstreamu szczere westchnienie, że oto odchodzi jeden z ostatnich przedstawicieli Wielkiej Generacji, a po nim już tylko polityczna miernota. Faktycznie, stan niedobitków reprezentowanych przez Bartoszewskiego, Kutza czy Niesiołowskiego nie przedstawia się ciekawie, a narybku nie widać – Geremek czy Kuroń, przy wszystkich swoich wadach, reprezentowali jednak styl, którego próżno by szukać wśród Nowaków, Schetyn i pomniejszego politykierstwa. Także w salonie kultury nie bardzo widać, kto miałby zastąpić Miłosza, Szymborską, Lema i Mrożka. Stąd uzasadniony lament. Problem w tym, że lamentujący przypominają grzybiarzy, którzy narzekają, że nie mogą znaleźć prawdziwków na wyasfaltowanej płycie lotniska. Po prostu nie szukają tam, gdzie trzeba, popełniając zresztą typowy błąd wszelkich ekip i elit rządzących, które nie widzą żadnego innego towarzystwa poza własnym. I nie jest to
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze