Terapia

Ponieważ na dłuższą metę przekonywanie przekonanych jest zajęciem nudnym, zacząłem się zastanawiać nad możliwością stopniowego odleminżania lemingów. Oczywiście nie myślę o najcięższych przypadkach znanych medycynie jako „amok niesioła”, „syndrom owsiaka” czy „stupor kutza”, choć i tu terapia szokowa, polegająca na odcięciu od kasy czy pozbawieniu immunitetu mogłaby dać ciekawe rezultaty. Myślę raczej o lemingach umiarkowanych, których owczy pęd bierze się raczej z umysłowego lenistwa czy „kompleksu ćwoka”, każącego bezkrytycznie podążać za tłumem. W pierwszej kolejności należy odbić takiego osobnika od stada i próbować z nim rozmawiać, co czasami wymaga wprawdzie wkręcenia mu głowy w imadło, ale może skutkować stopniowym trzeźwieniem. Przekonywanie należy zaczynać od mniej kontrowersyjnych szczwołów, najlepiej zadając pytania. Oczywiście osobnik może w którymś momencie uciec, pogryźć lub opluć, ale to jest ryzyko zawsze związane z konstruktywnym dialogiem. Dziś dwa
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze