Lekarz do zadań specjalnych

Perspektywa stowarzyszenia Ukrainy, Gruzji i Mołdawii z UE wywołuje na Kremlu popłoch. Im bliżej szczytu Partnerstwa Wschodniego, tym mocniej Moskwa naciska na sąsiadów. Choćby zamykając swój rynek dla ich towarów. O uzasadnienie dba główny lekarz sanitarny Rosji Giennadij Oniszczenko

Litwa już od dawna zajmuje pierwsze miejsce na czarnej liście Kremla. Wściekłość  w Moskwie wywołało dążenie Wilna do uniezależnienia się od Gazpromu dzięki tzw. trzeciemu pakietowi energetycznemu UE. Teraz zaś Wilno przewodzi Unii i pod koniec listopada organizuje szczyt Partnerstwa Wschodniego. Szczyt, który może się okazać ciężką geopolityczną klęską Rosji.

Mleko, mięso, polityka
Zaczęło się 20 września, gdy główny lekarz sanitarny Rosji ostrzegł, że kierowana przez niego Federalna Służba ds. Nadzoru w Sferze Ochrony Praw Konsumentów i Szczęścia Człowieka (Rospotriebnadzor) ma uwagi do jakości produktów mlecznych z Litwy. 7 października Rosja oficjalnie zamknęła dla niej swój rynek – a trafia nań prawie 85 proc. litewskiego eksportu produktów mlecznych. Oniszczenko uzasadnił to wykryciem mlecznych drożdży, pleśni i bakterii E.coli. Jest to oczywiście bzdurą, gdyż litewskie produkty nie budzą żadnych wątpliwości na dużo bardziej restrykcyjnym rynku unijnym. Oficjalnych wyjaśnień zażądała od Moskwy Komisja Europejska. Oniszczenko określił krytykę jako „histeryczną” i zagroził embargiem także na mięso i ryby.

W spór włączył się ambasador rosyjski przy UE. 17 października Władimir Cziżow ostrzegł Brukselę przed upolitycznianiem sprawy, przypominając, że podobny „skandal” z polskim mięsem doprowadził do zmiany rządu w Polsce. „Pod postacią polskiego mięsa dostarczano do Rosji przez terytorium Polski w najlepszym wypadku mięso bawole z Indii, a w najgorszym – złom metalowy” – twierdzi Cziżow. Rosja nałożyła embargo i „w Polsce wszystko zakończyło się zmianą rządu”. Ambasador zauważył, że „po zmianie gabinetu, na...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: