Miękki Mińsk w Warszawie

Dodano: 15/10/2013 - Nr 42 z 16 października 2013

OKONIEM \ Katarzyna Gójska-Hejke

Warszawiacy nie poszli na referendum, bo PiS je upolityczniło – oto najczęściej powtarzana opinia po 13 października. Tyle że to samo zdanie, tylko w trybie przypuszczającym, było suflowane Polakom niemal non stop na wiele dni przed głosowaniem. Równocześnie ci sami analitycy nie dostrzegają zupełnie, że aby zniechęcić mieszkańców stolicy do wypowiedzenia się w sprawie przyszłości władz ich miasta, partia rządząca, stołeczny ratusz użyły nie tylko słów, ale i podległych sobie instytucji. Opinia publiczna była manipulowana, ale również straszona. Powtarzana przez media wypowiedź premiera o tym, że każdy, kto pójdzie na referendum, jest przeciwnikiem Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie miała w sobie nic poza groźbą. Poprzez kartę do głosowania sympatycy prezydent Warszawy mogli przecież dać upust swojemu poparciu dla jej polityki. Taka deklaracja szefa rządu dawała sygnał, że skorzystanie z obywatelskiego prawa uznaje on za przejaw wrogości wobec ośrodka władzy. Każdy, kto
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze