Korespondent Kirjanow

Dodano: 02/10/2013 - Nr 40 z 2 października 2013
Przywykł, że w polskich mediach może szerzyć kremlowską propagandę i mało kto z Polaków polemizuje, co najwyżej milczy. W warunkach realnej dyskusji nie poradził sobie z argumentami adwersarzy. Stąd wybuch wściekłości w programie Wildsteina w TV Republika. Kim jest człowiek, który od dwóch dekad ma monopol na reprezentowanie rosyjskich mediów w Polsce? „Prezydent Putin powiedział kiedyś, że rozpad Związku Radzieckiego był największym nieszczęściem, a ja się z nim zgadzam”. „Tu (w Rosji – red.) nikt nikogo nie zmusza, dziennikarze tak piszą, bo taka jest prawda”. „Rosyjskie media, politycy i Putin nie prowadzą nachalnych propagandowych ataków na Polskę i mogą być lubiani. Wszystko jest dokładnie odwrotnie po polskiej stronie. Tutaj pretensje są wynajdowane i komunikowane codziennie”. To tylko niektóre z poglądów Władimira Kirjanowa. Jego nadwiślańska misja zaczęła się, gdy szło ku niepodległości Polski i rozpadowi ZSRS. „W 1988 roku na fali pierestrojki w Związku
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze