Państwo zabiera nam dzieci

Ostatnie głośne przypadki odbierania dzieci rodzicom przez państwo to tylko wierzchołek góry lodowej. Liczba takich spraw dramatycznie rośnie, a biznes związany z rozbijaniem rodzin kwitnie w najlepsze – wynika z danych, do których dotarła „Gazeta Polska”.
 
W 2006 r. do sądu wpłynęło 466 kuratorskich wniosków o odebranie dzieci. Już cztery lata później kuratorzy skierowali aż 1073 takich pism. W tym czasie (2006–2010) liczba zawodowych rodzin zastępczych, żyjących z wychowywania cudzych dzieci, wzrosła z 885 do 1674. Przypadek?
 
Kuratorka nie chce rozmawiać
 
Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. Wychowywany przez babcię i dziadka 5-latek z Kokorzyc pod Środą Śląską ma zostać im odebrany. Wniosek w tej sprawie skierowała do sądu kurator Bogusława Lofek z Zespołu Kuratorskiej Służby Sądowej Sądu Rejonowego w Środzie Śląskiej. Uznała, że dziecko jest... za grube. „Pasiecie go jak świnię” – miała powiedzieć do babci chłopca. Tymczasem 5-latek ma ledwie kilkukilogramową nadwagę, w domu jest otoczony miłością i niczego mu nie brakuje. O jego losie – w wyniku działań kuratorki – zadecyduje jednak nie rodzina, lecz sąd, który już we wrześniu może skierować dziecko do rodziny zastępczej.
 
Dramatem chłopca zajął się europoseł Janusz Wojciechowski. W liście do Rzecznika Praw Dziecka napisał: „Jeśli otyłość miałaby być powodem zabierania dzieci z ich rodzin, to znaczyłoby, że każdy pretekst jest dobry. Można zabrać za otyłość, to można i za chudość. Są setki tysięcy dzieci zbyt otyłych, setki tysięcy zbyt chudych jak na swój wiek, bo dzieci, tak jak dorośli ludzie, są po prostu różni. [...] niech Pan się zajmie tą sprawą i w ramach swoich kompetencji udaremni ten absurdalny akt przemocy wobec niewinnego dziecka. Zwalcza się wobec dzieci przemoc fizyczną, a to dziecko jest już katowane psychicznie strachem, że zostanie oderwane od miłości, od kochających je dziadków”.
 
Kurator odpowiedzialna za tę...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: