Hollande bawi się w gospodarza

Prezydent Francji François Hollande postanowił udowodnić Francuzom, że jest człowiekiem czynu. Podczas gdy cały kraj ogarnął wakacyjny nastrój, Hollande wyruszył na spotkanie z obywatelami.  Na prowincję, rozumie się, gdyż tam najłatwiej usłyszeć głos ludu.
 
Wielu Francuzów nie stać na urlop, zostali w domach. Prezydent o nich myśli – tak Pałac Elizejski tłumaczył wzmożoną aktywność Hollande’a.
 
Żegnajcie, złote piaski
 
W zeszłym roku w okresie letnim, mimo fali strajków w fabrykach i rosnącego bezrobocia, prezydent socjalista udał się na dwutygodniowe wakacje do fortu  Bregançon na południu Francji. Media zarzuciły mu wówczas złą ocenę kryzysu, który zapanował w kraju. W końcu obiecywał, że będzie „normalnym prezydentem”, bliskim ludziom, w przeciwieństwie do Sarkozy’ego, z jego słabością do modelek, jachtów i luksusu. Notowania Hollande’a wyraźnie spadły. Pomny zeszłorocznej porażki wizerunkowej, zrezygnował w tym roku z urlopu. Pozwolił sobie jedynie na kilka dni relaksu w rezydencji La Lanterne w podparyskim Versailles. Zamiast przechadzać się w szortach po plaży, prezydent wsiadł do pociągu (w ramach oszczędności zrezygnował z samolotu, by przekonać Francuzów, że zna i rozumie ich problemy) i ruszył na prowincję.  – Bezrobocie nie bierze urlopu. Ja również – tłumaczył.
 
Arles, Clichy-sous-Bois, Dordogne, Gers, la Roche-sur-Yon, Marly-le-Roi – kilkanaście miejscowości i to wszystko w mniej niż 10 dni. W każdym z tych miejsc prezydentowi towarzyszył jeden z członków gabinetu premiera Jean’a-Marca Ayraulta. Ministrowie otrzymali nakaz wytężonej pracy. – Chciałem wyjechać na wakacje, gdzieś daleko, ale nie mogę, bo muszę być w gotowości – skarżył się jeden z ministrów dziennikowi „Le Figaro”.
 
Państwo w rozsypce

 
W lipcu bezrobocie osiągnęło rekordowy poziom 10,8 proc., według prognoz analityków PKB skurczy się lada moment o 0,1 proc. System opieki...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: